Menu pionowe

Szukaj

Kategorie

  • Brak kategorii

niefart

.

No więc oddałam della do serwisu, na samą diagnozę trzeba czekać 5-6 dni. Świetnie, naprawdę świetnie. Nie było by to takie złe, w końcu coś mnie powstrzyma przynajmniej przez chwilę od tracenia czasu przed tym pudłem, ale:

1. Ten netbook, jakiego obecnie używam, jest straszny! Żeby cokolwiek się załadowało, muszę czekać całe wieki, ekran jest tyci i nie trafiam w odpowiednie klawisze. Nie było by to takie złe (patrz wyżej: marnowanie czasu w internetach), gdyby nie…

2. Studia! Na razie na szczęście nic nie trzeba jeszcze robić, ale wiecie, nigdy nic nie wiadom… ;p Także i to dało by się przeżyć, gdyby nie…

3. Jakoś TOTALNIE umknął mi fakt, że oddanie komputera do serwisu = oddanie twojego prywatnego komputera w ręce totalnie obcych ludzi! I co z tego, że pewnie nie ma tam nic kompromitującego. Od zawsze uważam, że zezwolenie innym na grzebanie w twoim komputerze to jak pozwolenie komuś, by przeglądał twoja szufladę z majtkami i fakt, że nie ma tam babcinych barchanów, tylko same koronki, KOMPLETNIE nie świadczy o tym, że wszystko jest w porządku… ;p Geeeeeeeeez. Miałam przez chwilę ochotę pozmieniać wszystkie znaczące hasła, ale jak przeczytałam, że na gmailu nie można wrócić do starego, to zrezygnowałam, bo lubię swoje obecne hasło ;p Geeeeeeez….

lalala, niefart.

Okropnie lubię, kiedy wychodzę z domu na godzinę, laptop zostaje włączony, po czym wracam po tej godzinie, a tu działa wszystko, ale ekran jest czarny. Czarny czarny. Umarł. Szczęście w nieszczęściu, że akurat jestem w domu, więc mogę się podpiąć nawet do telewizora, ale to tak jakby nie rozwiązuje problemu. Przeraża mnie trochę myśl o oddaniu tego głupka do serwisu ;p

W pewnym sensie, dziwi mnie to tylko trochę. Chociaż z drugiej strony, biorąc pod uwagę, jak długo mam już tego głupiego della, to pierwsza poważna awaria po prawie 4 latach wcale nie jest złym wynikiem.