Menu pionowe

Szukaj

Kategorie

  • Brak kategorii

.

Pan z głośnika powiedział „Azory” i autobus stanął, i ona wysiadła z walizką, z jedną walizką i siatką.

A teraz, z mieszanymi uczuciami, aklimatyzuję się, ucząc się do durnego egzaminu. Niestety, przez tydzień będe się czuła totalnie zawieszona w próżni i bez domu, bo co prawda ja jestem tu, ale większość moich rzeczy została w akademiku i pozbieram się ostatecznie dopiero za tydzień. A, jak wiemy, dom jest tam, gdzie rzeczy ;p

.

Coraz częściej zaczzynam sobie myśleć, że to wszystko, to jest jakiś jeden wielki pierdolony żart. I niech każdy sobie to zinterpretuje, jak chce.

ja, wzorowy pracownik ;]

Można utyskiwać na iście do pracy w sobotę. Można mówić, że „lepiej mieć życie”, czymkolwiek to tajmnicze „życie” by nie było (choć przecież prawda jest taka, że przyjście w sobotę było właściwie jedynym wyjściem, skoro już jestem na cały etat, a wciąż mam zajęcia na agh). Można. Ale jest jeden, niezaprzeczalny fakt – omg, to jest całkiem niesamowite! ;p Przypuszczalnie gdzies tak koło trzeciej soboty zacznę narzekać, ale na razie to całkiem śmieszne uczucie. Jestem prawie pewna, że jestem jedyna w biurze, chyba, że ktoś się całkiem dobrze ukrywa, i jest to całkiem niezły kontrast do tego, co jest zazwyczaj, czyli generalnie hałasu i tych wszystkich ludzi, którzy zazwyczaj przychodzą do naszego boksu rozmawiać, bo jakoś tak się złożyło, że boks, w którym siedzę, jest całkiem towarzyski ;p

Ech, gdyby jeszcze mój pierwszy projekt był lekki, łatwy i przyjemny, ale nie ;p Co pokonam jakąś przeszkodę, to odkrywam, że za nią czai się jeszcze większa ;p Ale ten… pilnuję, żeby mieć dobre nastawienie i jestem naprawdę ciekawa, do czego to wszystko doprowadzi ;]

O_o !

Wznowiłam poszukiwania mieszkania na wakacje z mocno prawdopodobnym przedłużeniem na następny semestr (a przestałam szzukać, bo przez moment wydawało się, że pewny jest pokój na Azorach, co było mocno kuszące, bo pętla na Azorach to w mojej sytuacji bardzzo dobra lokalizacja ;] ). No więc szuzkam i co znajduję? Moje mieszkanie z pierwszego roku! xD

Poza tym, generalnie bieda. Cierpię na chroniczne zmęczenie (nie nowość ;p ), ale tym razem jest to coś okropnego. Żeby się nie wdawać w szczegóły, trzy zdania: nie mój budzik dzwoni w sobotę o 7. Miałam zrobić w sobotę mnóstwo rzeczy. Jest już 19, a mój jedyny sukces dzisiejszego dnia to bieganie na błoniach i zamówienie w cukierni ciasta do pracy, bo umysłowo czuję się za przeproszeniem niczym warzywo. T__T !

I kiedy tak cierpię z tego niewyspania, to mnie łapie straszny wkurw. Ale taki straszny, straszny. I tak sobie powtarzam, że jeszcze tylko miesiąc, ten kurewski czerwiec, jeszcze zaliczyć cały ten szit na agh i na pewno uda mi się znaleźć jakiś miły ładny pokoik i… no, może i i będę chodzić dzień w dzień do pracy, ale przynajmniej po pracy nie będę musiała się wgapiać bezmyślnie w laptopa i tracić czas na pierdoły na studia oraz w weekendy nie będą mnie budzić nie moje budziki, o!