Menu pionowe

Szukaj

Kategorie

  • Brak kategorii

a jednak! walcownia gorąca! ;p

Ok, dostałam maila potwierdzającego z AMP, że mam praktykę. 4 – 29.07. Minimalny problem polega na tym, że oficjalnie praktyki powinny zaczynać się po 9.07, bo wtedy kończy się semestr. Przypuszczam, że do tego czasu pokończę wszystkie laborki, mam tylko nadzieję, że nie wypadnie mi wtedy żaden exam… ;]

Omg, omg!

Mam dwie praktyki! :D

Tym samym, może w tym roku nie dopadną mnie wyrzuty sumienia, że pasożytuję na rodzicach i nie idę do żadnej pracy, no bo ten… najpierw będę w lipcu w walcowni gorącej, huta, koniec świata, Kraków,  a potem w sierpniu w Skamerze, w biurze projektowym (hm? tak to się chyba zwie ;p ).

O kurwa, ależ jestem zajebiaszcza :D

Teraz przepraszam, zabieram się za pakowanie, w końcu Praga już jutro :D Nie kupiłam sobie żadnej eleganckiej torby podróżnej dla kobiety z klasą, a dyżurna czerwona waliza jest za duża, więc jadę z taką czarną poręczną walizką dziadków, która ma z przodu dosyć rzucającą się w oczy naszywkę „Powered by Windows CE” (???! , ale przynajmniej od razu widać, że nie jestem jakimś tam apple  fanbojem… ;p )

ja, tancerka ;]

Ok, tak wyglądałam na pierwszym pokazie belly :D

Tutaj tuż przed, moment największego stresu ;]

Początek.
 

Ruchy dłoni są bardzo istotne, niestety, jakby się człowiek nie starał, na zdjęciach zawsze wygląda się jak ofiara z przykurczami. Wiem co mówię, mam mnóstwo zdjęć z bollywood parties, na których cierpię na wyraźny niedorozwój rąk, zastygłych w dziwnych pozach ;p

Mówiłam, że jadę do Pragi na mini wakcje? Nie? No to mówię ;p Jadę z jedną z moich airowych „koleżanek”, na 4 dni, wykorzystując fakt, że zajęcia na agh zaczynają się dopiero 4. maja :D Sama nie wiem, jak to będzie, bo korzystamy z czegoś, co się nazywa couchsurfing, ale jestem dobrej myśli ;]

Jakiś czas temu pisałam, że zaszalałam i kupiłam sobie buty na koturnie. Buty leżały sobie spokojnie i czekały, a ja czasem ubierałam je i chodziłam po pokoju, nie mogąc doczekać się dnia na tyle ciepłego, żeby je wreszcie ubrać. No i się doczekałam, a jakże! Dość powiedzieć, że buty spłynęły krwią… ;p Kiedy wracałam do domu byłam tak zdesperowana, że stwierdziłam, że nie ma bata, pakuję je i wsiadam w pierwszy lepszy autobus do sklepu i oddaję, ale niestety – od kupna mineło więcej niż 30 dni. Tu objawia się moja własna głupota, ale cóż – człowiek się uczy przez całe życie. Teraz już wiem, że jak się kupuje buty i dostaje się możliwość zwrotu, to się bierze te buty do domu i na następny dzień się w nich wychodzi na miasto celem obczajenia, a nie wielbi się je w pudełku przez ponad miesiąc! ;p Pewnie podświadomie bałam się, że coś będzie z nimi nie tak, ale już tak mam, że każde zakupy wywołują u mnie falę wyrzutów sumienia, więc chcę po prostu kupić i mieć to z głowy… ;]

dziecko (nie) szczęścia.

Goddamnit. W sprawie praktyk zaczyna wychodzić moja niekompetencja i bezgłowie, ale co tam. Ważne, że już niedługo będę mieć czarno i na papierze napisane, że przyjęli mnie na praktykę do Skameru (to ta tarnowska firma ;] ). Co do AMP to nie wiem sama, muszę napisać tam maila, żeby się upewnić, czy aby na pewno mam tę praktykę, ale dalej nie wymyśliłam, jak by to zrobić w odpowiednio zawoalowany sposób. Nie mogę przecież wyskoczyć z pytaniem „czy na pewno mam praktykę”, bo pewnie dostanę odpowiedź w stylu „skoro studentka potwierdziła chęć odbycia praktyki, to studentka ją dostała. Jeśli się studentka waha, to proszę się zastanowić, czy na pewno ją pani chce!”. Przy okazji, fakt, że sama sobie odpowiedziałam twierdząco na powyższe pytanie, nie oznacza, ze tak może być w rzeczywistości ;p

Z rzeczy innych:
 - w ostatnią sobotę miałam swój pierwszy występ z belly dance! ;] Ja + 3 inne dziewczyny, z układem wymyślonym przez naszą instruktorkę, w ramach akcji „skoro jesteście grupą pokazową, musicie zacząć występować” ;] Tym razem padło na czwórkę, w której byłam ja ;] Koniec końców z zaproszonych znajomych (w liczbie 4 – powiedziałam tylko współlokatorkowm, Pilotowi i jeszcze jednej koleżance) dała radę przyjść tylko druga Asia z miekszania, ale robiła zdjęcia, także jak je dostanę i jak się okaże, że są dobre, to zamieszczę ;] tzw. „koleżankom” z airu nic nie powiedziałam, chociaż co jakiś czas raczę ich entuzjastycznymi opowieściami o belly, a oni pytają „kiedy pokaz”. A nie ma pokazu! Stwierdziłam, że ci prześmiewcy będą jeszcze musieli poczekać… ;]
 - wszystko zmierza ku dobremu w sprawie sekcji kuglarskiej ;] Byłam wczoraj w Parku Jordana na tzw. ustawce i trochę sobie pokręciłam poi ;] Wraca mi zapał do uczenia się nowych figur, który opóścił mnie gdzieś tak… no, bądźmy szczerzy – w liceum ;] Niestety, wydarzyło się nieszczęście, a mianowicie rozerwała mi się moja nowa-najulubieńsza bransoletka modułowa i koraliki pospadały na trawę. Nie udało mi się znaleźć wszystkich, po części dlatego, że jakoś głupio mi było na kolanach grzebać w trawie przed moimi nowymi znajomymi, za mało się znamy, eeech ;p (także dziś pójdę tam przed zajęciami, nieeeee, to wcale nie będzie dziwne jak jakaś laska wejdzie pod drzewo i zacznie czegoś gorączkowo szukać ;p )
 - dla równowagi spotkało mnie później coś miłego, a mianowicie drugi (lepszy) obiad ;] Prosto po poi pojechałam do kolegi, żeby coś porobić w sprawie projektu, a on mnie uraczył spaghetti ze zrobionym własnoręcznie sosem i uwaga – z mięsem mielonym ;p Łoooooo, mistrz! ;]

z serii ‚ja chcę’.

Bo ja to bym chyba chciała mieć Kindle’a.

Książki książkowe są oczywiście najlepsze na świecie i tak dalej, ale wiecie, no… fajny jest taki Kindle ;]

Hm, zaraz. A jakbym tak naprawdę zaczęła sobie na to oszczędzać? ;] Tak zrobię, jak tylko obczaję, czy przypadkiem za założenie drugiego konta oszczędnościowego w ing (żeby się pieniążki nie pomieszały :D ) są jakieś opłaty małym druczkiem :D

To jest bardzo dobry pomysł. Nawet jeśli się rozmyślę, to będę mieć sprytnie oszczędzone pieniądze na coś innego. Bardzo, bardzo sprytne ;p