Menu pionowe

Szukaj

Kategorie

  • Brak kategorii

Bez kategorii

Zadziwiające, że…

…nie jest źle. Nie jest źle, a wręcz przeciwnie – całkiem mi się podoba ten nowy lifestyle ;p Joannie jak na razie podoba się mieszkanie w akademiku. Oczywiście to ten akademik znany z bardzo małego stopnia integracji, na głównym miasteczku bym chyba oszalała, a tu jest całkiem cicho i spokojnie ;p

Ale nadal – to akademik, a mi się to nawet podoba.
Dzizas. Przestaję za sobą nadążać. ;]

Jako kolekcjonerka doświadczeń dzielnie kolekcjonuję doświadczenia.

No więc jestem już w swoim pokoju w akademiku i naprawdę nie wiem, co o tym myśleć. Wszystko zależy od punktu widzenia; moja współlokatorka była bardzo zadowolona, bo tzw. *wyższy standard* obowiązuje – więcej szafek, łazienka w pokoju (swoją drogą jest to so far moja najładniejsza krakowska łazienka ;] ), ogólnie bardzo ładnie, ale, że królowa Joanna przybywa ze świata pokoi jednoosobowych i przestronnych mieszkań (zaś na pierwszym roku mój pokój dwuosobowy był tak duży, że z powodzeniem można by go przerobić na trójkę), to królowa Joanna nie może pozbyć się natrętnego poczucia, że jest tu jednak stanowczo za ciasno ;p Ja wiem, że się jakoś przystosuję, ale na razie to mi się widzi tak, że pokoje w akademiku to są dobre, ale jako jedynki ;p Ładny jest ten pokój, ładny jest kolor ścian, ładny widok z okna i w ogóle fajnie, moja współlokatorka wydaje się być miła, ale czy nie będzie nam za ciasno? ;p No dobra, czy mi nie będzie za ciasno? ;p Eeeeeeech.

Zabawne, że jako wzorowy nomad mieszkaniowy co rok wypróbowuję inne kombinacje – mieszane mieszkanie, pokój dwuosobowy; jedynka z miłymi kolegami w drugim pokoju; jedynka z miłymi dziewczynami w pozostałych dwóch pokojach; teraz akademik… No to zostaje chyba tylko mieszkanie z tzw. narzeczonym oraz całkowicie własny apartament ;p Tu jest właściwie trochę bieda, bo ani narzeczonego na horyzoncie, ani pieniądza na apartament, ale mam w końcu cały rok, by coś wymyśleć… ;p

niechcemisie.

Ach, gdybyście tylko mieli pojęcie, jak okropnie, okropnie nie chce mi się już chodzić na te praktyki! ;p

Wkręciłam się ostatnio w stare hollywood, a dokładniej filmy pirackie, chociaż planuję ogólnie zapoznać się z kostiumowymi hitami lat 30-40-50 ;] Filmy idealne dla mnie, wszak jestem przecież starej daty (mentalnie, nie fizycznie; w końcu jestem przecież jeszcze taaaaaka młoda :D ). Kiedyś ludzie mieli jakąś taką… klasę, czy coś ;p

nieszczęście.

A kiedy rodzice z młodszą córką dojechali wreszcie do Gdańska i wyłożyli się na plaży, na Joannę spadła kumulacja nieszczęścia. Serio, tym razem to naprawdę nieszczęście. Powiedzmy, że mam hmm coś w rodzaju kontuzji i jak chodzę, to utykam, bo tak mnie boli stopa. W zasadzie jak nie chodzę, to też mnie boli. Punktem kulminacyjnym dzisiejszego dnia był powrót z przychodni, a jakże, kulejąc, oraz ledwo powstrzymywane łzy. W tej sytuacji bycie samą w domu nie jest juz tak zachwycające, jak na początku, bo brakuje mi 1) wsparcia psychicznego, 2) dobrej rady, 3) kierowcy.

Jeśli zaś chodzi o drugie praktyki w miejscu, które teoretycznie można by nazwać „pracownią projektową automatyki”, to cóż… huta to to nie jest ;p Zdecydowanie mniej atrakcji, niby mam do zabawy sterownik Siemensa S7-200 (co za miłe uzupełnienie; na hucie mieliśmy S7-300 i 400 ;] ), ale właśnie skończyła się licencja na Step7, a dzisiaj miałam w planie totalnie się tym zajmować (a dokładniej kontunuować zajmowanie się, znalazłam sobie takie jakieś zadanka w internecie, bo samemu wymyślać to tak średnio). Teraz jestem już samotna praktykantka, w zeszłym tygosniu była jeszcze trójka chłopaków, z którymi grałam przez pół piątku w CSa. Shame on me! ;] Ponieważ w 90% sama muszę sobie organizować czas, wpadłam na pomysł, żeby obczaić AutoCADa, co może być całkiem przydatną umiejętnością, zważywszy na to, że jednym z pierwszych pytań, jakie zadał mi gość, który tymczasowo się mną zajmuje, było „zna pani autocada”, na co ja, dosyć przewidywalnie, „yyy, nieee…” ;p

No i ten… Koniecznie muszę przez wakacje zrobić pracę inżynierską! Na razie dalej nie ma nawet linijki kodu, za to od jakiegoś czasu trwa proces tzw. obczajania ;p Dżizas. Naprawdę mam nadzieję, że do końca sierpnia będę bliżej niż dalej końca, nie mniej jednak, na razie wciąż poziom zamartwiania się jest niewielki ;]